Pierwsze dwie gry o Wiedźminie

Seria gier z niezwykle popularnym w Polsce zabójcą potworów rozwijała się nieustannie z każdą kolejną częścią. Taki sam rozwój można także dostrzec w studiu, które ją stworzyło. Małe i nic nieznaczące jeszcze kilkanaście lat temu CD Projekt Red, które nie miało pieniędzy na poprawne ukończenie pierwszej części Wiedźmina, dzisiaj jest notowane na giełdzie, a jego wartość wynosi 22 mld zł. Firma zawdzięcza to głównie trzem częściom najpopularniejszej w Polsce gry wideo. O ile pierwsze części Wiedźmina zostały chłodno przyjęte za granicami, to wieńcząca sagę część „Wiedźmin 3: Dziki gon”, podbiła serca graczy na całym świecie, czyniąc ze studia CD Projekt Red markę, której nowych produkcji wyczekuje cały świat z zapartym tchem.

Wiedźmin

Pierwsza część została stworzona przez małe jeszcze studio CD Projekt Red w 2007 roku i została przyjęta z dystansem na zachodzie. W kraju rodzimym dostrzegano wszystkie wady produkcji, lecz przymykano na to oczy, ponieważ była to jedna z pierwszych prób podbicia zachodnich rynków gier. Pomimo swojego topornego sterowania i wielu problemów z działaniem samej gry, rozgrywka miała to coś, co przyciągało gracza do ekranu na kolejne godziny.

Przez większą część gry wiedźmin przemierza uliczki Wyzimy, gdzie musi rozwiązać kryminalną zagadkę, przy okazji odkrywając coraz większe sekrety miasta. Twórcy popisali się tutaj niestandardowym podejściem do scenariusza, za co wielu pokochało tę część i do dzisiaj uważa, że fabularnie to właśnie pierwsza część jest najlepsza.

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Kiedy w 2011 roku premierę miała druga część przygód Białego Wilka pod tytułem „Wiedźmin 2: Zabójcy Królów”, w Polsce wszędzie można było spotkać reklamy w telewizji i prasie. Jeden egzemplarz gry został nawet podarowany ówczesnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych – Barackowi Obamie. Niektórzy żartowali, że niebawem wiedźmin wyskoczy z lodówki.

Produkcja różniła się o całą klasę w stosunku do pierwszej części. Inne było tutaj wszystko. Piękna nowoczesna grafika i rozmach od samego początku mówiły graczom, że mają do czynienia z prawdziwą grą AAA. Firma miała odpowiednią ilość środków, które mogła przeznaczyć na dopracowanie swojej produkcji, ale niestety nie obyło się bez problemów

Scena z nagą Triss Merigold, z którą Geralt wybrał się na wojnę króla Foltesta jest tym, co gracz widzi w pierwszej minucie. Postawiono na odkrycie wszystkich kart od samego początku i rzucono gracza w wir spektakularnej bitwy, gdzie jest walka, smoki i …królobójstwo.

Po prologu akcja się uspokaja i wiedźmin dostaje się do Flotsam, gdzie akcja skupia się na kilku różnych wątkach. Tym, co wyróżnia gry z serii o popularnym Białym Wilku, to bardzo ciekawe i rozbudowane fabularnie zadania poboczne, których i tu nie zabrakło. Gra posiada kilka prawdziwych perełek, które powinien poznać każdy fan RPG.

W drugim akcie twórcy zastosowali bardzo ciekawy zabieg. W zależności od wyboru gracza, Geralt wybierał się w jedno z dwóch miejsc. Skutkiem tego był całkowicie różny drugi akt. Niestety coś poszło nie tak i kiedy trafia się do ostatniego aktu gry, wszystko się nagle kończy. Plotki mówią, że twórcy nie zdążyli ukończyć rozgrywki i musieli skrócić trzeci akt w produkcji do minimum.

Oficjalnie uważa się, że „Wiedźmin 2” był najsłabszą fabularnie częścią, o której zapomina się zaraz po jej ukończeniu.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*